Środek tygodnia 2009-03-25 22:22:49

Ponoć na moim blogasku ciągle narzekam. A przecież powinno być cudnie. Mam faceta, mam pracę, mam 2 koty, być może mam mieszkanie za które płacę miesiąc w miesiąc zwiększającą się ratę kredytu i cholera wie kiedy tak właściwie zostanie ono wybudowane. Przecież jest pięknie. I cudnie. 

Wszyscy czyli między innymi facet, headhunter, kierownik projektu który właśnie się zwolnił powtarzają, że powinnam zacisnąć zęby i skończyć ten projekt. Bo to będzie perła w CV. I będzie cudnie. I ja o tym doskonale wiem. I zdaję sobie sprawę. I mam pełną świadomość. Ale do kurwy nędzy nie jestem w stanie dogadać się z Puppetem i praktycznie każda nasza rozmowa kończy się jedną wielką awanturą. Bo ja na pewne rzeczy sobie nie mogę pozwolić, a on pewnych spraw nie chce odpuścić. Chciałabym zmienić zespół, ale na to potrzebowałabym argumentów. Argumentów których nie mam bo "nie jestem w stanie porozumieć się z przełożonym" do argumentów dobrych i akceptowalnych w tej firmie nie należy. Frustruje mnie to potwornie, odbiera chęci do życia i wywołuje u mnie zły nastrój. Bo nie widzę rozwiązania.
Do końca projektu zostało jakieś 7 miesięcy i nie wiem czy jestem w stanie tyle czasu zaciskać zęby. Autentycznie nie mam zielonego pojęcia. 

I wiem, że być może powinnam się cieszyć, że w ogóle mam pracę, ale w obecnej sytuacji jest to dla mnie po prostu nie do zrobienia. I tak mi ogółnie z tym wszystkim źle.

skomentuj (6)

Bolt 2009-03-14 10:02:34

Dawno dawno temu jak byłam młoda, a potem trochę starsza kochałam filmy Disney'a. Uwielbiałam je po prostu. Ale po jakimś czasie te filmy zaczęły się robić bardziej dla dzieci niż dla dorosłych i tak jak Ratatuj był słodki, tak jakiegoś ogromnego zachwytu u mnie nie wzbudził. Wall-E też był słodki i wzbudził zainteresowanie większe, ale to jeszcze nie było to.
Natomiast dwa dni temu obejrzeliśmy Bolt'a i muszę powiedzieć, że jestem po prostu zachwycona i chętnie obejrzałabym ten film jeszcze raz bo prawdopodobnie nie wyłapałam części rewelacyjnych tekstów, a dwa to animacja po prostu zachwyca. Film jest świetny, bo ma właśnie takie typowe dwie płaszczyzny. Jedną dla dzieci, a drugą dla dorosłych poprzez cudowne zabawne dialogi. I odpowiednie przedstawienie postaci. 
Autentycznie żałuję, że nie poszłam na to do kina, choć z drugiej strony nie wiem jak polski dubbing może oddać tekst z uwielbianego przeze mnie How I Met Your Mother czyli "wait for it...". Kto widział ten zrozumie o co chodzi. I oczywiście Awesome :) Polecam z ręką na sercu :) I nie przyjmuję informacji, że komuś się ten film nie podoba, bo nawet L. się śmiał, a on ogólnie animowanych filmów po prostu nie lubi. 

Do pracy nadal nie mam motywacji, jednak dobry head hunter z którym jestem w kontakcie twierdzi, że jednak powinnam zacisnąć zęby i skończyć ten projekt. A jakieś trzy miesiące przed końcem fajną pracę mi znajdzie. I za tyle pieniędzy ile chcę. Czyli trzeba być dzielnym, morda w kubeł, zrobić swoje i po prostu powiedzieć pa pa. Tylko jest to po prostu niesamowicie trudne. 

skomentuj (3)

Hasło hasło 2009-03-10 15:04:05

Moi drodzy sporadyczni czytelnicy.
Bardzo proszę o kontakt na maila: shent małpa tlen kropka pl ponieważ będę zmieniać hasło do archiwum (które się może wkrótce przydać).

Część osób do których mam maile dostała już wiadomość (wysłana przed chwilą) odnośnie nowego hasła.
Osoby które nie dostały proszę o ponowny kontakt :)

O ile rzecz jasna ktoś chce.

skomentuj (1)